Biuletyn Informacji Publicznej

 

 

   INFORMACJE...

   AKTUALNOŚCI -  2005 KWIECIEŃ

 

Eliminacje Powiatowe
XVIII Mały Konkurs Recytatorski 
"Baje, bajki, bajeczki..."

   

    Paulina Miczejko, ze Szkoły Podstawowej nr 5 w Hajnówce i Anna Antoniuk ze Szkoły Podstawowej nr 6 zakwalifikowały się do wojewódzkich eliminacji tegorocznego małego konkursu recytatorskiego „Baje, bajki, bajeczki”. Wszystkie dzieci, recytujące w Hajnowskim Domu Kultury otrzymały dyplomy i małe niespodzianki.

Jako pierwszy wystąpił Igor Samerek z Zespołu Szkół z Oddziałami Integracyjnymi w Hajnówce. Mówił wiersz „Idzie Grześ przez wieś” Juliana Tuwima.

W hajnowskich eliminacjach wystąpiło 46 dzieci. 13 maja, na etapie wojewódzkim, zaprezentuje się około 100 uczniów szkół podstawowych.

- Powiedziałam wiersz „Był sobie raz piorunochron” Ludwika Jerzego Kerna. W wyborze i przygotowaniach pomogła mi wychowawczyni Raisa Lipka – tłumaczy Paulina Miczejko, ze Szkoły Podstawowej nr 5 w Hajnówce. - Jestem bardzo zadowolona, że znowu wezmę udział w dalszej części konkursu. Wcześniej także otrzymywałam nagrody. Bardzo lubię recytować. Wiesza do konkursu nauczyłam się w ciągu dwóch dni. Nie denerwowałam się wcale, nie miałam tremy. Jednak chyba nie chciałabym być aktorką, a nauczycielką jak moja mama.

- Recytowałam „A jak będę dorosła” Danuty Wawiłow. Przygotowywałam się ponad dwa tygodnie – mówi Ania Antoniuk, uczennica  klasy III ze Szkoły Podstawowej nr 6. - Bardzo lubię wiersze i recytuję od pierwszej klasy. W ubiegłorocznym konkursie „Baje, bajki, bajeczki” dostałam wyróżnienie. Teraz pojadę do Białegostoku i bardzo się z tego cieszę. Udało się. Nie było tak trudno, tylko trzeba było wszystko dobrze powiedzieć.

Komisja w kładzie: Magdalena Sosnowska – Kruszyńska z Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Białymstoku, Joanna Łapińska i Katarzyna Sawczuk z Hajnowskiego Domu Kultury, wyróżniła: Mateusza Chrytona z Kleszczel, Paulinę Waśkiewicz z SP 6 w Hajnówce, Justynaę Plasun z Czeremchy, Ewelinę Nazaruk z SP 3 w Hajnówce i Wiktorię Oksentowicz z Czyż.

- Poziom był bardzo wyrównany, ale bardzo średni – powiedziała Magdalena Sosnowska – Kruszyńska, przewodnicząca jury powiatowych eliminacji konkursu „Baje, bajki, bajeczki”. - Było poprawnie, a bez żadnej „perełki”. Nic, co zaistniało w sposób spektakularny, co się wybiło. Za mało było w dzieciach naturalności, spontaniczności. Trudno dziecku powiedzieć tekst, który słyszy w telewizji, w niemal każdej audycji dziecięcej - Brzechwę, Tuwima,  teksty, które się czyta dzieciom od maleńkości, do poduszki. Aby z takich wierszy wydobyć coś absolutnie nowego, trzeba było mieć ogromny warsztat aktorski, a dzieci tego nie posiadają. Jestem troszeczkę zdziwiona, że usłyszeliśmy przede wszystkim klasykę. Co prawda świetną, ale nie pozwalającą dzieciom na rozwinięcie skrzydeł. Szkoda, bo jest mnóstwo poetów piszących tu i teraz. Autorzy piszą teksty, które mówią o naszych dzieciach, o tych, które teraz żyją. O świecie współczesnym i językiem, którym dzieci się posługują. W Hajnówce niewiele było takich tekstów, ale mnóstwo bajek klasycznych Kryłowa, Mickiewicza, Krasickiego. To są piękne bajki, wartościowa literatura, ale trudno w niej wydobyć indywidualność dziecka, bo dzieci ulegają schematom narzucanym niestety przez nauczycieli. Konkursy dziecięce zawsze były spontaniczne, gdzie dziecko, nawet jeśli ma niedostatki techniczne, dykcyjne, nawet jeśli mówi za szybko, za cicho, to coś się działo. Wychodziła naturalna spontaniczność dziecka, naturalny talent do kreowania własnego świata. A tu było grzecznie, bardzo grzecznie i niestety jednostajnie. Mam świadomość, że  atmosfera w kraju po śmierci papieża, jest wyczuwana przez dzieci. Dzieciom jest smutno i źle. Tym niemniej, nie wynika to tylko z tej atmosfery, a z pewnego schematu, jakiemu ulegli nauczyciele prowadzący. Idzie się w kierunku „na ilość”, a za mało jest pracy indywidualnej z dzieckiem. Każde z nich powinno być inne, bo takie są na co dzień. Niestety, na scenie powtarzały się te same teksty, wszystkie mówiły w identyczny sposób, czyli po prostu przeczytały poprawnie interpunkcyjnie składniowo i tak dalej, nie wnosząc nic od siebie, to trochę zasmuca.

Krystyna Kościewicz